

W praktyce polowej jedno nie ulega wątpliwości: o plonie decyduje start wegetacji, a nie pogoń za rośliną w marcu czy kwietniu. Gdy tylko gleba odmarznie, a temperatury ustabilizują się powyżej zera, rośliny ozime zaczynają pobierać składniki pokarmowe.
Dlaczego czekanie do marca to błąd agronomiczny?
Wielu rolników odkłada pierwszą dawkę „na później”, kierując się kalendarzem, a nie warunkami polowymi. Tymczasem rośliny nie znają dat - reagują na temperaturę i dostępność składników.
Skutki zbyt późnego nawożenia azotem:
Wczesny wjazd w pole nie oznacza ryzyka - oznacza obserwację gleby. Warunki są kluczowe.
Można stosować azot, gdy:
Nie chodzi o „wjazd za wszelką cenę”, lecz o wykorzystanie pierwszego bezpiecznego okna pogodowego.
Wczesne nawożenie musi być zgodne z obowiązującymi przepisami, w szczególności z terminami stosowania nawozów azotowych wynikającymi z Programu azotanowego.
Najważniejsze zasady:
Na pierwszą dawkę najlepiej sprawdzają się formy szybko dostępne, które zadziałają już przy niskich temperaturach takie jak Pulan, Saletrzak 27 standard, Salmag, RSM oraz nawozy azotowe z dodatkiem siarki, która poprawia efektywność wykorzystania azotu tj. Saletrosan 26, Saletrosan 30, eNpluS, Salmag z siarką i RSMS.
Cechy dobrej pierwszej dawki:
To dawka „rozruchowa” - ma pobudzić roślinę, a nie ją przekarmić.
Najlepsze plony zaczynają się w momencie ruszenia wegetacji wiosennej, a nie tej zapisanej w kalendarzu. Rolnicy, którzy potrafią szybko reagować na warunki, zyskują przewagę, której nie da się nadrobić późniejszym nawożeniem.
Najważniejsze wnioski:
