
W całej Polsce nadal obowiązuje zakaz stosowania nawozów azotowych. Gdy tylko pojawi się możliwość wjazdu w pole, decyzję trzeba będzie podjąć szybko: mocznik czy saletra? Kluczowe znaczenie może mieć tempo działania nawozu.
Pierwsza dawka azotu odpowiada za:
Jeżeli aplikacja zostanie wykonana później niż zwykle, rośliny mogą już intensywnie zwiększać zapotrzebowanie na azot. W takiej sytuacji forma nawozu nabiera szczególnego znaczenia.
Mocznik nie jest natychmiast dostępny dla roślin. Po wysiewie musi ulec przemianom w glebie, a tempo tego procesu zależy przede wszystkim od temperatury i wilgotności i pH. gleby.
Przy niskich temperaturach przemiany zachodzą wolniej. Jeżeli jednak gleba jest dobrze uwilgotniona, a prognozy wskazują na stopniowe ocieplenie, mocznik może zostać skutecznie wykorzystany przez rośliny dopiero w przeciągu kilku tygodni.
Zgodnie z obowiązującymi przepisami mocznik stosowany pogłównie powinien zawierać inhibitor ureazy. W takiej sytuacji rozwiązaniem jest Pulrea +INu.
Saletra amonowa zawiera formę azotanową, która jest szybko dostępna dla roślin. Dzięki temu działa szybciej niż mocznik i może zapewnić wyraźniejszy efekt startowy.
Może to mieć znaczenie, gdy:
Zalecane nawozy: Saletrzak 27 standard plus, Zaksan, Pulan, Salmag, megAN 33,5 lub nawozy z dodatkiem siarki jak Saletrosan 30 i eNpluS.
Opóźniony wjazd w pole skraca czas reakcji plantatora. W takiej sytuacji kluczowe staje się nie tylko to, ile azotu zastosować, ale również w jakiej formie.
Jeżeli po zniesieniu zakazu gleba pozostanie chłodna, a rośliny będą intensywnie ruszać z wegetacją, saletra może zapewnić szybszy efekt, a mocznik nie jest tutaj dobrym rozwiązaniem.
Ostateczna decyzja powinna zawsze uwzględniać stan plantacji, temperaturę gleby, wilgotność oraz prognozy pogody na najbliższe dni.
