

Umowa UE–Mercosur miała ułatwić eksport polskiej żywności do Ameryki Południowej, jednak pierwsze tygodnie jej obowiązywania pokazują, że handel z Brazylią nadal napotyka poważne bariery.
Od 1 maja 2026 roku tymczasowo obowiązuje część handlowa umowy UE–Mercosur obejmującej Brazylię, Argentynę, Paragwaj i Urugwaj. Porozumienie miało otworzyć nowe możliwości dla europejskich eksporterów żywności.
W praktyce Komisja Europejska odnotowuje jednak problemy w eksporcie produktów mleczarskich do Brazylii. Chodzi głównie o kwestie związane z uznawaniem świadectw weterynaryjnych oraz dodatkowymi wymaganiami sanitarnymi.
Dla eksporterów oznacza to więcej formalności, wydłużone procedury oraz wyższe koszty handlu.
Polski sektor mleczarski był wskazywany jako jeden z potencjalnych beneficjentów umowy, jednak bariery pozataryfowe nadal skutecznie utrudniają sprzedaż na rynku brazylijskim.
Problemy dotyczą również branży sadowniczej. Brazylia od ponad 10 lat blokuje import polskich jabłek, tłumacząc decyzję wymogami fitosanitarnymi.
Mimo działań prowadzonych wspólnie przez Polskę, Niemcy, Belgię i Komisję Europejską przełomu nadal nie widać.
W przypadku jabłek problemem pozostaje nie tylko eksport, ale samo odblokowanie rynku po wieloletnim zakazie importu.
W czerwcu do Polski ma przyjechać unijny komisarz ds. rolnictwa Christophe Hansen. Jednym z tematów rozmów podczas Dni Pola w Szepietowie mogą być właśnie bariery utrudniające eksport polskiej żywności do Brazylii.
Obecna sytuacja pokazuje, że sama umowa handlowa nie gwarantuje jeszcze swobodnego dostępu do rynku, jeśli kraj importujący nadal stosuje dodatkowe wymogi administracyjne i sanitarne.
