

Polska branża drobiarska zmaga się z poważnym kryzysem. Zamiast oczekiwanego spadku zachorowań wiosną, pojawiła się kolejna fala ognisk chorób. W ciągu jednego tygodnia straty przekroczyły 700 tysięcy ptaków, co pokazuje skalę problemu i jego wpływ na cały sektor.
Największe zagrożenie stanowią obecnie grypa ptaków oraz rzekomy pomór drobiu. Obie choroby rozprzestrzeniają się szybko i prowadzą do konieczności likwidacji całych stad.
W ostatnich dniach potwierdzono aż 15 nowych ognisk chorób – w tym 12 przypadków grypy ptaków oraz 3 ogniska rzekomego pomoru drobiu. To wyraźny sygnał, że sytuacja nie tylko się nie poprawia, ale wręcz się pogarsza.
Najbardziej dotknięte zostały kluczowe regiony produkcji drobiu w Polsce, czyli:
To właśnie w tych rejonach znajduje się wiele dużych gospodarstw i ferm, które odpowiadają za znaczną część krajowej produkcji.
Skala strat jest bardzo duża. W wyniku działań związanych z ograniczaniem chorób wybito:
Łącznie daje to ponad 736 tys. ptaków wybitych w ciągu jednego tygodnia.
Największe ogniska dotyczyły dużych ferm, gdzie liczba zwierząt sięgała nawet ponad 100 tysięcy kur niosek. Szczególnie trudna sytuacja wystąpiła w rejonie Mławy oraz w Wielkopolsce.
Obecny rok pokazuje, że problem ma charakter długotrwały. Od początku 2026 roku w wyniku:
Choroby koncentrują się głównie w najważniejszych zagłębiach drobiarskich, co dodatkowo zwiększa ich wpływ na rynek i produkcję. Dla porównania, w całym poprzednim roku z powodu tych dwóch chorób wybito niemal 19 milionów ptaków. To pokazuje, że obecna sytuacja może ponownie doprowadzić do bardzo dużych strat.
Eksperci nie mają wątpliwości – sytuacja jest poważna. Brak poprawy w okresie wiosennym, który zwykle przynosił uspokojenie, może oznaczać dalsze rozprzestrzenianie się chorób.
Dla producentów drobiu oznacza to:
Najbliższe miesiące będą kluczowe dla całej branży. Jeśli liczba ognisk nie zacznie spadać, producenci będą musieli przygotować się na kolejne ograniczenia i straty. Walka z chorobami drobiu wymaga nie tylko działań służb, ale także dużej ostrożności ze strony samych hodowców.
Każde nowe ognisko to nie tylko problem pojedynczego gospodarstwa, ale także zagrożenie dla całego sektora. Obecna sytuacja pokazuje jedno – rok 2026 może być jednym z trudniejszych dla polskiego drobiarstwa w ostatnich latach.
