

Rynek zbóż w 2025 roku znalazł się w trudnym punkcie. W magazynach zalega około 10 mln ton ziarna, a rolnicy zmagają się z presją cenową i problemami z płynnością finansową. Sprawdzamy, skąd wzięły się nadwyżki i czy producenci mogą liczyć na dopłaty do zbóż.
W 2025 roku zaproponowano rolnikom kredyty obrotowe, z których skorzystało około 15 tys. gospodarstw. Rozważane są także kolejne instrumenty finansowe, w tym:
Celem tych działań nie jest podnoszenie cen skupu, lecz umożliwienie gospodarstwom przetrwania okresu nadpodaży i uporządkowania finansów.
Eksport zbóż z Polski jest realizowany, jednak jego tempo nie pozwala znacząco zmniejszyć zapasów. W drugiej połowie ubiegłego roku wyeksportowano niespełna 4,5 mln ton ziarna – o 337 tys. ton więcej niż rok wcześniej. Mimo to wynik ten pozostaje niższy niż w rekordowych sezonach 2022/2023 i 2023/2024.
Eksport morski funkcjonuje stabilnie, jednak nie rekompensuje spadku sprzedaży transportem kołowym, zwłaszcza do Niemiec – jednego z kluczowych odbiorców w poprzednich latach.
Dodatkowo:
W efekcie ceny skupu pozostają pod presją, a sytuacja finansowa wielu gospodarstw jest napięta.
Wśród rozważanych rozwiązań wymienia się:
Takie działania mogłyby częściowo odciążyć rynek i stworzyć dodatkowy popyt wewnętrzny, jednak wymagają czasu i odpowiednich regulacji.
Rynek zbóż w 2025 roku pozostaje wymagający. Nadpodaż, presja cenowa i brak bezpośrednich dopłat sprawiają, że kluczowe znaczenie mają dziś zarządzanie płynnością, tempo eksportu oraz rozwój alternatywnych kierunków zagospodarowania nadwyżek.
Najbliższe miesiące pokażą, czy rynek zacznie się stopniowo równoważyć, czy też presja na ceny skupu utrzyma się dłużej.
