

Na rynku trzody chlewnej widać lekkie odbicie. Ceny tuczników w ostatnich tygodniach rosną, a różnica między Polską a Niemcami praktycznie zniknęła. To dobry sygnał, ale do pełnego zadowolenia jeszcze daleko.
Średnia cena w Polsce za klasę E wynosi 6,09 zł/kg netto.
Od lat punktem odniesienia dla krajowych cen są notowania niemieckie. Obecnie różnica jest symboliczna: zaledwie kilka groszy. Oznacza to, że polskie zakłady płacą niemal tyle samo co ubojnie za Odrą. Niemieckie stawki często wyznaczają kierunek zmian w całym regionie, dlatego takie zrównanie ma znaczenie dla branży.
Najwięcej uwagi skupia się na klasie E, czyli tuszach o wysokiej mięsności. W ostatnim tygodniu średnia cena wzrosła o 12 groszy i wynosi 6,09 zł/kg netto. Oferty zakładów mieszczą się w przedziale 5,70–6,30 zł/kg. Tylko w jednym przypadku cena spadła poniżej 6 zł/kg. Choć podwyżki są niewielkie, przy sprzedaży dużych partii nawet kilka groszy robi różnicę w końcowym rozliczeniu.
W przypadku sprzedaży w wadze żywej średnia stawka zbliżyła się do 4,50 zł/kg netto, co oznacza wzrost o około 7 groszy. Aktualne oferty wahają się od 4,10 do 4,90 zł/kg. Na ostateczną cenę wpływają m.in. lokalna podaż, koszty transportu, wielkość partii i ustalenia z ubojnią.
Mimo wzrostów nastroje są ostrożne. Ceny wciąż są niskie w porównaniu z poprzednimi latami, a koszty produkcji rosną.
Najbardziej obciążające czynniki to:
Dodatkowym problemem w ostatnich latach był ASF, który ograniczył produkcję i handel oraz zahamował inwestycje w wielu gospodarstwach.
Zbliżenie cen do poziomu niemieckiego może oznaczać większą równowagę między podażą a popytem w regionie. Niemcy jako jeden z głównych producentów wieprzowiny w UE, mają duży wpływ na rynek w Polsce i innych krajach. Duże znaczenie ma też eksport, zwłaszcza do Azji.
Na razie to jednak ostrożny optymizm. Dla wielu hodowców obecne ceny oznaczają głównie mniejsze straty, a nie realny zysk. Dopiero wyraźnie wyższe i stabilne stawki pozwolą mówić o trwałej poprawie sytuacji w branży.
